- Czarna, długo jeszcze? Przecież wiesz że zawsze rano wyglądam jakby mi coś na głowie zdechło! - Melisa lamentowała pod drzwiami swojej siostry ciotecznej od dobrych dziesięciu minut.
- Już niedługo. Jeszcze wyprostuje włosy i wychodzę! - Odkrzyknęła Megan. Nawet ona, dziewczyna z wyjątkowo silnym charakterem, może ulec urokiowi trzysnostolatki. Przeglądając się w lustrze Megan, zaczęła prostować już i tak proste włosy.
Ciągle mam falowane, dlaczego?
Jej myśli były nie tyle co dziwne, ale przerażające. Zawsze myślała że jest brzydką, grubą dziewczyną o brzydkich włosach. Za wszelką cenę chciała to zmienić. Ku jej rozdrażnieniu, nie dało się. Włosy wciąż układały się w znienawidzone fale, mimo głodówek wciąż była gruba, wciąż nie była doskonała...
- Już to dzisiaj słyszałam! Mówisz tak za każdym razem! - Melisa z kolei miała blond włosy do podbródka, układające się w niesforne loki, które zasłaniały większą część pięknych błękitnych oczu. Mimo trzynastu lat, ludzie brali ją za piętnastolatkę. Bo kto by nie brał? Była wysoka i miała lepszą figurę od niejednej piętnastolatki.
Klucz w drzwiach przekręcił się. Przez drzwi wyszła wysoka dziewczyna o czarnych prostych włosach do pasa i niezwykle brązowych oczach. Ubrana była w żółto - pamarańczową tunikę na grubych ramiączkach z dekoltem w łódkę, czarne połyskujące legginsy i fioletowe trampki. Na szyi widniał wisorek z orłem.
- Widzisz, już wyszłam. - Żuciła w stronę córki cioci i odeszła dalej bez słowa. Melisa zawsze podziwiała Megan. Była jej idolką, kochała ją całą. Styl ubierania się, wygląd, głos, figurę, całokształt. Kochała jej nienaturalną aurę którą przy każdym kroku rozsiewała wokół. Jednak jednego nie mogła zrozumieć. Dlaczego jej ukochana siostra cioteczna tak się katowała. Mało jadła by schudnąć - to przecież się nie udawało. Jej waga pozostawała bez zmian, nawet po ciężkiej głodówce. Dlaczego prostowała włosy? Jej naturalne były proste, a nie falowane jak twierdziła. Dlaczego? Gdy się jej o to spytała odpowiedziała:
- Widzisz mała, chce być doskonała pod każdym względem.
- Ale przecież taka jesteś.
- Wcale nie młoda. Mój wygląd pozostawia wiele do życzenia. - Pozostawiła zszokowaną blondynkę samą.
***
- Megan, jedz więcej bo osłabniesz! - Ciotka nigdy nie zostawiała jej w spokoju. Zawsze tylko lament i lament. Zjedz więcej... Przytyj... Osłabniesz kruszyno... Brunetki to nie obchodziło. Chciała być idealna pod każdym względem. To było jej życiowym celem. Narazie... Bo przecież nikt nie wie co może nas spotkać w dniu szesnastych urodzin...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz